Nie czekając na odpowiedź wyszłam z salonu. Wykąpałam dzieci przebrałam jew w piżamki i sama założyłam nowe ubrania, bo mnie ochlapały. Weszłam do salonu i powiedziałam żebyśmy poszli do kuchni.
-Chcesz się czegoś napić.-spytałam
-Kawy jak mogę.
Zrobiłam mu kawę a sobie gorącą czekoladę. Postawiłam kubki na stole i usiadłam na przeciwko mojej miłości.
-Yo są moje dzieci ? Tak?-spytał
-Tak.-powiedziałam cicho.
-A jak mogą być moje jak ja jestem dhampirem tak samo jak ty.
-Nie wiem, ale są twoje.- już mówiłam normalnie
-A skąd ta pewność?!-zapytał
-Bo tylko z tobą spałam!!!-podniosłam głas
-A czemu mi nie powiedziałaś?
-Bo odeszłeś.-powiedziałam z wyrzutem
Milczeliśmy. Ciszę przerwało pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stała Jill.
-Tak idziesz na radę.-spytała patrzac na mnie.
Miałam na sobie dresowe spodenki i rozciągnięty t-shirt.
-Kompletnie zapomniałam.
Wbiegłam do swojego pokoju. Liss poprosiła mnie żebym była z nią na każdej radzie. Jill wtedy pilnuje dzieci. Przebrałam sie i podeszłam do Jill.
-Powinny wstać za godzinę. Obiad jest w lodówce, wystarczy tylko ze im podgrzejesz.
-Wszystko wiem gdzie jest i co mam robić. Nie martw się. Nie pierwszy raz z nimi zostaje.- powiedziała zmęczona, bo jak przychodzi zająć się dziećmi ja jej ciągle to mówię
-Dobra ja uciekam, jak coś to dzwoń.
I szybko poszłam do sali radowej. Gdy weszłam prawie wszyscy już byli.zauważyłam Liss i ustałam za nią. Ze strażników byli: Dimitr, ja, Alex, Felix, Janina, Jastin, Wiktoria, Emili i Diego. Nie wiem o czym była rada. Wpadłam na kogoś.
-Przepraszam.-zawstydziłam sie
-Nic się nie stało mała dhampirzyco.- wpadłam na Adriana.
-Co u Juli?
Julia to jego dziewczyna od roku. Jest morojką.
-Dobrze.
-Dobra uciekam do dzieci.
-Wycałuj je ode mnie.
-Ok
Gdy weszłam do domu usłyszałam głos Dimitra. CO ON TU ROBI!!!
- Mamusia pan Dimitl sie z nami bawi. A ja bylam taka wisoka.
-To fajni idzcie się pozbawić u siebie, a ja zrobię kolacje.
-Dobze. A Dimitl z nami ziostanie na obiadek i na noc.
-Jeśli wasza mama się zgodzi.
-Mamusiu plosimyyy.
-Dobrze, tylko gdzie będzie spał?
-Z tiobo.
I co ja mam teraz powiedzieć. Ja z nim nie będę spać sama bo zajdzie miedzy nami do czegoś.
-Jeśli w z nami będziecie spać.-Dimitr
-Jejjj.
- Dobra idźcie się bawić.
I poszły do siebie.
-Co ci odbija.
-Nic.
-To czemu tu przychodzisz i bawisz się z dziećmi?!?!
-Chce spędzić z moimi dziećmi trochę czasu.
-A później wyjechać i żeby cierpiały tak jak ja cierpiałam i będę cierpieć?!?!?!
-Już nie wyjadę.Nie opuszczę was.
-Wtedy też mówiłeś że mnie nie opuścisz, i co!!
-To się nie powtórzy. Obiecuję.
-Twoje obietnicę nic dla mnie już nie znaczą.!!
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Bez słuchawek, telefonu i okularów+jej kurtka(prezent)
****************************************
Będzie jeszcze jedna część.

Zaczyna się robić coraz ciekawiej. Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.
OdpowiedzUsuńJeeej cudo czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńUuu... ostro. Dobrze Rose. Pokaż mu, żenie ma tak lłatwo. Skrzywdził cię i teraz musi się postarać. Super! Z niecierpliwością czekam na następny i życzę masy weny. 💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńTo na koniec to było takie mega ostre i dobrze Rose tak trzymaj!
OdpowiedzUsuń