Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 września 2017

Bonus_zabić Tasze i niespodzianka

Bonus powiązany z Opowiadaniem _Sweetki_, a dokładnie do rozdziału 2 i dedykuję go jej.😘 Mam nadzieję że się na mnie nie obrazisz za to że ci go jakby ukradłam. I sorki jak coś pominę lub coś, ale napotkałam tylko fragment o ciąży Taszy, a zostało mi do nadrobienia 5 rozdziałów w III części i nie jestem na bieżąco i chciałam napisać o tym co piszę.
**********************************
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam kogoś, kogo się naprawdę nie spodziewałam. Od razu poczułam wzbierający gniew.+
-Tasza - warknęłam przez zęby. - Czego chcesz?4
Tasza spojrzała mi prosto w oczy. Była tak pewna siebie, że miałam ochotę się na nią rzucić i rozszarpać gołymi rękami.
-Muszę porozmawiać z Dymitrem.
Jak na zawołanie stanął za mną mój mąż.
-Co ty tu robisz? - spytał.
Nie pozwoliłam Taszy odpowiedzieć.
-Nie będziesz z nim już nigdy rozmawiać - wysyczałam. - Wynoś się stąd, dopóki jeszcze możesz.
Tasza spojrzała mi hardo w oczy.
-Nie. Muszę mu to powiedzieć.
-Nie rozumiesz, co mówię?! - podniosłam głos.
-Dymitr ma prawo o tym wiedzieć.1
Jeszcze trochę i przestanę się kontrolować.1
-Powiedziałam, że masz się wynosić.
Tasza zignorowała mnie i spojrzała błagalnie na Dymitra.
-Dimka...1
-Tasza, naprawdę lepiej będzie, jeżeli stąd pójdziesz - warknął.
-Dobrze. Odejdę, ale najpierw muszę ci coś powiedzieć.
Dymitr westchnął. Położył mi dłoń na ramieniu.
-Mów i się wynoś.
Tasza skinęła głową.
-Jestem w ciąży.5
Prychnęłam.
-I co? Może mamy ci teraz gratulować, co? - zapytałam. - Nic nas nie obchodzi, że będziesz miała dziecko. A teraz się wynoś.
-Idź stąd - poparł mnie Dymitr.
-Dimka, ale ty nie rozumiesz - powiedziała, a na jej usta wpłynął uśmiech. - Ja jestem w ciąży z tobą.
-I co się uśmiechasz suko!- wstrząsnęłam
Czyli Dymitr mnie zdradzał! Dobra potem się nim zajmę, teraz tą szmatką muszę się zająć, Dymitr nie ucieknie. 
-Nie krzycz, w moim stanie nie powinnam się denerwować i nikt na mnie nie może krzyczeć- powiedziała spokojnie, że ma tupet
-A chuj mnie to obchodzi! Ty zniszczyłaś naszą rodzinę, a teraz jeszcze śmiesz tu postawić nogę i jeszcze mówisz mi że nie mogę na ciebie krzyczeć! TY JESTEŚ PSYCHICZNIE CHORA!  Powinni się tobą zająć lekarze.- krzyczałam nie zwracając uwagi na to że dzieci mogą mnie usłyszeć i pół dworu.
-Rosa, spokojnie dzieci mogą Cię usłyszeć-próbował mnie uspokoić. Położył dłoń na moim ramieniu, którą od razu strzepnęłam.
-Nie dotykaj mnie tymi rękami które dotykały ciała tej dziwki.-teraz krzyczałam na Dymitra, wyjęłam kołek z buta za kostkę i rzuciłam się na tą wywłokę , która się takiego obrotu spraw nie spodziewała.
 Wbiłam kołek w jej serce a gdy upadła wyjęłam kołek i zaczęłam bić i kopać ją po brzuchu i innych częściach ciała, aż nie poczułam silnych ramion odciągających mnie od niej. Gdy posadził mnie na kanapie zaczęłam płakać. Dymitr chciał mnie przytulić ale go odetchnęłam.
-Zostaw mnie. -poprosiłam
Dzieci podeszły do mnie i spytały jednocześnie:
-Mamusiu co się stało?
-Nic, tylko mama ma za dużo wody i leci jej z oczu.- powiedziałam pociągając nosem, siadając i uśmiechając się w miarę realnie. Wzięłam je na kolana i mocno przytuliłam.
#2 miesiące później#
Dymitr bardzo się stara żebym mu wybaczyła, ale się boję. Tak ja Rosemarie Hathaway się boję. A boję się że znów mnie zrani. Przez ten czas dużo się nie zmieniło. Moje przemyślenia przerwało mi pukanie do drzwi wejściowych. Westchnęłam i poszłam otworzyć, bo w domu nie było nikogo innego. Gdy otworzyłam, ujrzałam uśmiechniętych od ucho do ucha Liss i Emila. Obok nich stał z jeszcze większym bananem na twarzy. Spojrzałam na nich pytająco, a oni krzyknęli ,,niespodzianka,, i za ich pleców wyskoczyły dwie dobrze mi znane kobiety.
-Aaaaaaaaa. -pisnęłam widząc je i skończyłam na całą piątkę, mocno ich tuląc.- Mamo, Syd jak wy... yyy... jak?
-Lissa z Adrianem i Emilem nas ożywili. -powiedziała Sydney
Popatrzyłam na przyjaciół dziękująco.
-Lissa na to wpadła nie ja.-wyjaśnił Adrian i Emil równo, a ja popatrzyłam na przyjaciółkę
-Chciałam ci wynagrodzić to jak się zachowałam.-powiedziała, podeszłam do niej i ją przytulałam co odwzajemniła.
-Babcia, w końcu wróciłaś.- krzyknęły moje dzieci przytulając nogi mojej matki.
Najwidoczniej Dymitr już je odebrał z przedszkola.
-Witaj Dymitr, część dzieciaki.-powiedziała czochrając im włosy i przy tym uśmiechając się szeroko.
Weszliśmy do salonu. Zrobiłam herbatę i wszystko nam wyjaśnili, a potem razem z dziećmi i moim ojcem, który przyjechał nas odwiedzić bawiliśmy się w chowanego i inne takie zabawy.

3 komentarze:

  1. Trochę zbyt szybka akcja, rzeczy dzieją się nienaturalnie nagle. Ogólnie, poza tym spoko, ale z tego co czytałam w AW i KK użytkownicy ducha po przywróceniu ofiar tworzą z nimi więź, która ich niszczy, a Lissa już miała z Rose, a Adrian ma Jill - kolejna więź wywołałaby śmierć lub obłęd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko jest fajnie i super, tylko nie podoba mi się, że skopiowałaś kawałek mojego rozdziału słowo w słowo. Mogłabyś napisać to swoimi słowami, albo chociaż wstawić cudzysłów. Ale poza tym jest super ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem co napisać. Trochę chaotycznie, szybko i dziwnie. Ale i tak fajnie. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń