**********************************
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam kogoś, kogo się naprawdę nie spodziewałam. Od razu poczułam wzbierający gniew.-Tasza - warknęłam przez zęby. - Czego chcesz?4Tasza spojrzała mi prosto w oczy. Była tak pewna siebie, że miałam ochotę się na nią rzucić i rozszarpać gołymi rękami.-Muszę porozmawiać z Dymitrem.Jak na zawołanie stanął za mną mój mąż.-Co ty tu robisz? - spytał.Nie pozwoliłam Taszy odpowiedzieć.-Nie będziesz z nim już nigdy rozmawiać - wysyczałam. - Wynoś się stąd, dopóki jeszcze możesz.Tasza spojrzała mi hardo w oczy.-Nie. Muszę mu to powiedzieć.-Nie rozumiesz, co mówię?! - podniosłam głos.-Dymitr ma prawo o tym wiedzieć.1Jeszcze trochę i przestanę się kontrolować.1-Powiedziałam, że masz się wynosić.Tasza zignorowała mnie i spojrzała błagalnie na Dymitra.-Dimka...1-Tasza, naprawdę lepiej będzie, jeżeli stąd pójdziesz - warknął.-Dobrze. Odejdę, ale najpierw muszę ci coś powiedzieć.Dymitr westchnął. Położył mi dłoń na ramieniu.-Mów i się wynoś.Tasza skinęła głową.-Jestem w ciąży.5Prychnęłam.-I co? Może mamy ci teraz gratulować, co? - zapytałam. - Nic nas nie obchodzi, że będziesz miała dziecko. A teraz się wynoś.-Idź stąd - poparł mnie Dymitr.-Dimka, ale ty nie rozumiesz - powiedziała, a na jej usta wpłynął uśmiech. - Ja jestem w ciąży z tobą.-I co się uśmiechasz suko!- wstrząsnęłamCzyli Dymitr mnie zdradzał! Dobra potem się nim zajmę, teraz tą szmatką muszę się zająć, Dymitr nie ucieknie.-Nie krzycz, w moim stanie nie powinnam się denerwować i nikt na mnie nie może krzyczeć- powiedziała spokojnie, że ma tupet-A chuj mnie to obchodzi! Ty zniszczyłaś naszą rodzinę, a teraz jeszcze śmiesz tu postawić nogę i jeszcze mówisz mi że nie mogę na ciebie krzyczeć! TY JESTEŚ PSYCHICZNIE CHORA! Powinni się tobą zająć lekarze.- krzyczałam nie zwracając uwagi na to że dzieci mogą mnie usłyszeć i pół dworu.-Rosa, spokojnie dzieci mogą Cię usłyszeć-próbował mnie uspokoić. Położył dłoń na moim ramieniu, którą od razu strzepnęłam.-Nie dotykaj mnie tymi rękami które dotykały ciała tej dziwki.-teraz krzyczałam na Dymitra, wyjęłam kołek z buta za kostkę i rzuciłam się na tą wywłokę , która się takiego obrotu spraw nie spodziewała.
Wbiłam kołek w jej serce a gdy upadła wyjęłam kołek i zaczęłam bić i kopać ją po brzuchu i innych częściach ciała, aż nie poczułam silnych ramion odciągających mnie od niej. Gdy posadził mnie na kanapie zaczęłam płakać. Dymitr chciał mnie przytulić ale go odetchnęłam.
-Zostaw mnie. -poprosiłam
Dzieci podeszły do mnie i spytały jednocześnie:
-Mamusiu co się stało?
-Nic, tylko mama ma za dużo wody i leci jej z oczu.- powiedziałam pociągając nosem, siadając i uśmiechając się w miarę realnie. Wzięłam je na kolana i mocno przytuliłam.
#2 miesiące później#
Dymitr bardzo się stara żebym mu wybaczyła, ale się boję. Tak ja Rosemarie Hathaway się boję. A boję się że znów mnie zrani. Przez ten czas dużo się nie zmieniło. Moje przemyślenia przerwało mi pukanie do drzwi wejściowych. Westchnęłam i poszłam otworzyć, bo w domu nie było nikogo innego. Gdy otworzyłam, ujrzałam uśmiechniętych od ucho do ucha Liss i Emila. Obok nich stał z jeszcze większym bananem na twarzy. Spojrzałam na nich pytająco, a oni krzyknęli ,,niespodzianka,, i za ich pleców wyskoczyły dwie dobrze mi znane kobiety.
-Aaaaaaaaa. -pisnęłam widząc je i skończyłam na całą piątkę, mocno ich tuląc.- Mamo, Syd jak wy... yyy... jak?
-Lissa z Adrianem i Emilem nas ożywili. -powiedziała Sydney
Popatrzyłam na przyjaciół dziękująco.
-Lissa na to wpadła nie ja.-wyjaśnił Adrian i Emil równo, a ja popatrzyłam na przyjaciółkę
-Chciałam ci wynagrodzić to jak się zachowałam.-powiedziała, podeszłam do niej i ją przytulałam co odwzajemniła.
-Babcia, w końcu wróciłaś.- krzyknęły moje dzieci przytulając nogi mojej matki.
Najwidoczniej Dymitr już je odebrał z przedszkola.
-Witaj Dymitr, część dzieciaki.-powiedziała czochrając im włosy i przy tym uśmiechając się szeroko.
Weszliśmy do salonu. Zrobiłam herbatę i wszystko nam wyjaśnili, a potem razem z dziećmi i moim ojcem, który przyjechał nas odwiedzić bawiliśmy się w chowanego i inne takie zabawy.
Trochę zbyt szybka akcja, rzeczy dzieją się nienaturalnie nagle. Ogólnie, poza tym spoko, ale z tego co czytałam w AW i KK użytkownicy ducha po przywróceniu ofiar tworzą z nimi więź, która ich niszczy, a Lissa już miała z Rose, a Adrian ma Jill - kolejna więź wywołałaby śmierć lub obłęd.
OdpowiedzUsuńWszystko jest fajnie i super, tylko nie podoba mi się, że skopiowałaś kawałek mojego rozdziału słowo w słowo. Mogłabyś napisać to swoimi słowami, albo chociaż wstawić cudzysłów. Ale poza tym jest super ��
OdpowiedzUsuńNie wiem co napisać. Trochę chaotycznie, szybko i dziwnie. Ale i tak fajnie. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuń