Miesiąc miodowy spędziliśmy w odludnej części Hawaji. Mamy piękny domek . Jak wrócimy muszę podziękować Lissie. Już wracamy. Miesiąc spędziliśmy na plażę, basen, sypialnia, w sali bilardowej, spa i innych podobnych w domu lub obok nieho, ja jem cztery razy tyle co zwykle i widać już brzuch, bardzo, a mój kochany mąż traktuje mnie jak jajko. Jest to już początek czwartego miesiąca, jeszcze tylko niecałe 5 miesięcy i na świecie będą nasze skarby. Cieszę się że mogę dać Dimitrowi to czego chciał.Boję się że będę złą matką i że będą miały mój charakter.
-O czym myślisz Rosa?- zapytał Dimitr.
-O nas i dzieciach.-powiedziałam z uśmiechem, który on odwzajemnił.
-Przykro mi, ale muszę ci przerwać rozmyślania, bo jesteśmy na miejscu i czeka na nas komitet powitalny-powiedział pokazują głową w stronę okna. Spojrzałam tam i...
-Faktycznie- powiedziałam patrząc na ponad 20 osób stojacych na lotnisku.
Zeszliśmy, przywitaliśmy się w stylu np:
,,Jak ty pięknie wyglądasz.,, lub
,,Tak się steskniłam,, albo
,,Jak tam podróż/miesiąc miodowy?,, i wpakowaliśmy walizki do samochodu, to znaczy Dimitr bo stwierdził że cytat ,,jesteś w ciąży, nie możesz się przemęczać,, , przez co byłam na niego obrażony przez całą drogę. Gdy wjechaliśmy na podjazd zobaczyłam coś w oknie. Złapałam Dimitra za rękę i szepnełam do niego.
-Coś jest w domu.
-Zostań tu, pójdę zobaczę co to.-powiedział patrząc na dom.
-Nie, a jak coś ci się stanie-ścisnełam mocniej jego rękę
-Spokojnie, mam sztylet.- powiedział wyciągając sztylet.
-Tylko uważaj-poprosiłam
Będę-pocałował mnie w czoło i cicho wyszedł z auta. Ciedziałam i czekałam aż wyjdzie. Ale nie wyszedł, nadle usłyszałam krzyk, KRZYK DIMITRA!!!!!!!! Wziełam sztylet z buta, no co trzeba zawsze być na wszystko gotowym i wybiegłam. Wszybko wbiegłam do domu i zobaczyłam Doru z dwoma strzegami i mojego męża leżącego na schodach.
-Witaj Rose widzę że pomimo swego stanu jesteś na tyle odważna i energiczna że chcesz walczyć i zabić dzieci.
-Co mu zrobiliście!?!?-zapytałam wściekła i zmartwiona.
-Dołożyliśmy go spać.
- Pożałujesz tego. Ty i twoja kurewska dwujka tych jebanych strzyg, skurwysynie!!!!- warknełam biegnąc w ich stronę.
Nie spodziewali się że jestem taka szybka i zabiłam pierwszego potwora, drugą drasnełam i chwilę się obkrąrzaliśmy , aż w kącu ją zabiłam. Został mi tylko Doru.
-To koniec śmieciu.- I do zabiłam
Szybko podbiegłam do Dimitra leżącego na schodach i sprawdziłam czy ma tętno, dzięki Bogu miał, ale mniejsza. Wyjełam telefon i zadzwoniłam do Lissy bo miałam ją pierwszą.
-Liss wyślij do nas kogotowie, co kolwiek. Tylko szybko. -powiedziałam zapłakanym głosem gdy odebrała.
-Już jadą. Rose co się stało?-spytała zmartwiona.
-W domu jak przyjechaliśmy zobaczyłam coś w oknie, powiedziałam o tym Dimitrowi, który powiedział żebym została w aucie i poszedł to zobaczyć, po chwili usłyszałam jego krzyk, więc wyjęłam mój sztylet i pobiegłam do domu, a tam był Doru z dwiema strzegami i dimitr nieprzytomny leżący na schodach. Zabiłam strzygi i Doru ,potem podbiegłam do Dimitra i sprawdziłam czy ma tętno, miał i zadzwoniłam do Ciebie.- powiedziałam jej wszystko na jednym wdechu i szybko.
Chwile milczała
-O boże, nic ci nie jest, co z dziećmi??
-Mi nic i dzieciom też, mam tylko kilka zadrapań na rękach.
-To dobrze. Dobra kończę, przyjdę do szpitala.
I się rozłończyła
Po 2 minutach przyszli lekarze. Wzieli Dimitra i pojechali do szpitala. Pod moim domem stał jeszcze jeden samochód z Lissą i Christianem w środku. Wsiadłam i pojechaliśmy szybko do szpitala. Ciągle płakałam przytulona w Liss, która mnie pocieszała. W końcu dojechaliśmy. Szybko wysiadłam i podeszłam do recepcji i spytałam gdzie mogę znaleźć męża. Był w sali operacyjnej. Poszliśmy tam i czekaliśmy na lekarza. Po dwóch godzinach wyszedł lekarz. Podarowałam się z miejsca.
-Co z nim? Będzie żyć?-spytałam lekarza.
-A kom pani jest dla pana Bielikova?-spytał lekarz
-Żoną.-odpowiedziałam
-Będzie żył. Uderzył się w głowę i wszystko dobrze, może mieć służbę i wogule, tylko może mieć pół amnezję, czyli może nie pamiętać kilku lat życia lub roku, miesiecy, tygodni, dni. Ale w końcu odzyska pamięć, tylko musi być w towarzystwie tych osób i musi mu ktoś przypominać, to szybciej sobie przypomni.
-Dobrze
*************************
Komentujcie błagam
Znowu Doru?
OdpowiedzUsuńOn chyba nie ma lepszych rzeczy do roboty tylo uprzykrzać życie romitri.
Mam nadzieję że Dymitr nie zapomni Rose.
Czekam na nexta i pozdrawiam.
Ania
O nie! On nie może jej zapomnieć! Znowu będzie zamkniętym na wszystkich służbistą, nawet na swoją Rozę. Ale ona mu się przypomni. A Doru to ja mam ochotę zabić po raz drugi. Czekam na następny i życzę weny.💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńEj nie! Tak nie można! Ja sobie wchodzę i ciszę się z rozdziału a ty tu takie coś? Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.
OdpowiedzUsuńEj Doru chcesz powtórkę? Spoko.. zawsze mogę Cię zabić jeszcze raz .. Dymitrze masz pamiętać Rose, jasne?
OdpowiedzUsuń