Łączna liczba wyświetleń

sobota, 29 kwietnia 2017

13

Miesiąc miodowy spędziliśmy w odludnej części Hawaji. Mamy piękny domek . Jak wrócimy muszę podziękować Lissie. Już wracamy. Miesiąc spędziliśmy na plażę, basen, sypialnia, w sali bilardowej, spa i innych podobnych w domu lub obok nieho, ja jem cztery razy tyle co zwykle i widać już brzuch, bardzo, a  mój kochany mąż traktuje mnie jak jajko. Jest to już początek czwartego miesiąca, jeszcze tylko niecałe 5 miesięcy i na świecie będą nasze skarby. Cieszę się że mogę dać Dimitrowi to czego chciał.Boję się że będę złą matką i że będą miały mój charakter.
-O czym myślisz Rosa?- zapytał Dimitr.
-O nas i dzieciach.-powiedziałam z uśmiechem, który on odwzajemnił.
-Przykro mi, ale muszę ci przerwać rozmyślania, bo jesteśmy na miejscu i czeka na nas komitet powitalny-powiedział pokazują głową w stronę okna. Spojrzałam tam i...
-Faktycznie- powiedziałam patrząc na ponad 20 osób stojacych na lotnisku.
Zeszliśmy, przywitaliśmy się w stylu np:
,,Jak ty pięknie wyglądasz.,,   lub
,,Tak się steskniłam,,          albo
,,Jak tam podróż/miesiąc miodowy?,,   i wpakowaliśmy walizki do samochodu, to znaczy Dimitr bo stwierdził że cytat ,,jesteś w ciąży, nie możesz się przemęczać,, , przez co byłam na niego obrażony przez całą drogę. Gdy wjechaliśmy na podjazd zobaczyłam coś w oknie. Złapałam Dimitra za rękę i szepnełam do niego.
-Coś jest w domu.
-Zostań tu, pójdę zobaczę co to.-powiedział patrząc na dom.
-Nie, a jak coś ci się stanie-ścisnełam mocniej jego rękę
-Spokojnie, mam sztylet.- powiedział wyciągając sztylet.
-Tylko uważaj-poprosiłam
Będę-pocałował mnie w czoło i cicho wyszedł  z auta. Ciedziałam i czekałam aż wyjdzie. Ale nie wyszedł, nadle usłyszałam krzyk, KRZYK DIMITRA!!!!!!!! Wziełam sztylet z buta, no co trzeba zawsze być na wszystko gotowym i wybiegłam. Wszybko wbiegłam do domu i zobaczyłam Doru z dwoma strzegami i mojego męża leżącego na schodach.
-Witaj Rose widzę że pomimo swego stanu jesteś na tyle odważna i energiczna że chcesz walczyć i zabić dzieci.
-Co mu zrobiliście!?!?-zapytałam wściekła i zmartwiona.
-Dołożyliśmy go spać.
- Pożałujesz tego. Ty i twoja kurewska dwujka tych jebanych strzyg, skurwysynie!!!!- warknełam biegnąc w ich stronę.
Nie spodziewali się że jestem taka szybka i zabiłam pierwszego potwora, drugą drasnełam i chwilę się obkrąrzaliśmy , aż w kącu ją zabiłam. Został mi tylko Doru.
-To koniec śmieciu.- I do zabiłam
Szybko podbiegłam do Dimitra leżącego na schodach i sprawdziłam czy ma tętno, dzięki Bogu miał, ale mniejsza. Wyjełam telefon i zadzwoniłam do Lissy bo miałam ją pierwszą.
-Liss wyślij do nas kogotowie, co kolwiek. Tylko szybko. -powiedziałam zapłakanym głosem gdy odebrała.
-Już jadą. Rose co się stało?-spytała zmartwiona.
-W domu jak przyjechaliśmy zobaczyłam coś w oknie, powiedziałam o tym Dimitrowi, który powiedział żebym została w aucie i poszedł to zobaczyć, po chwili usłyszałam jego krzyk, więc wyjęłam mój sztylet i pobiegłam do domu, a tam był Doru z dwiema strzegami i dimitr nieprzytomny leżący na schodach. Zabiłam strzygi i Doru ,potem podbiegłam do Dimitra i sprawdziłam czy ma tętno, miał i zadzwoniłam do Ciebie.- powiedziałam jej wszystko na jednym wdechu i szybko.
Chwile milczała
-O boże, nic ci nie jest, co z dziećmi??
-Mi nic i dzieciom też, mam tylko kilka zadrapań na rękach.
-To dobrze. Dobra kończę, przyjdę do szpitala.
I się rozłończyła
Po 2 minutach przyszli lekarze. Wzieli Dimitra i pojechali do szpitala. Pod moim domem stał jeszcze jeden samochód z Lissą i Christianem w środku. Wsiadłam i pojechaliśmy szybko do szpitala. Ciągle płakałam przytulona w Liss, która mnie pocieszała. W końcu dojechaliśmy. Szybko wysiadłam i podeszłam do recepcji i spytałam gdzie mogę znaleźć męża. Był w sali operacyjnej. Poszliśmy tam i czekaliśmy na lekarza. Po dwóch godzinach wyszedł lekarz. Podarowałam się z miejsca.
-Co z nim? Będzie żyć?-spytałam lekarza.
-A kom pani jest dla pana Bielikova?-spytał lekarz
-Żoną.-odpowiedziałam
-Będzie żył. Uderzył się w głowę i wszystko dobrze, może mieć służbę i wogule, tylko może mieć pół amnezję, czyli może nie pamiętać kilku lat życia lub roku, miesiecy, tygodni, dni. Ale w końcu odzyska pamięć, tylko musi być w towarzystwie tych osób i musi mu ktoś przypominać, to szybciej sobie przypomni.
-Dobrze
*************************
Komentujcie błagam

środa, 5 kwietnia 2017

Pomysł

Mam pomysł żeby zrobić nowego bloga, oczywiście temat to nasza Romitri, tylko że tam będą zwykłymi ludźmi nic z życiem prawdziwym aktorów ni z akademią wampirów. Kto by chciał to przeczytać??? pisać.

sobota, 1 kwietnia 2017

Akademia-czas

Wstałam dziś rano i poszłam się ubrać na trening, a potem na stołówkę zjeść śniadanie. Na śniadanie wzięłam sobie 2 kanapki i herbatę truskawt. 5 minut przed treningiem zaczęłam się zbierać. Oczywiście jak zawsze się spóźniłam.
-Rose czemu ty się ciągle spóźnionasz?
-Bo wtedy nie była bym sobą, a poza tym dziś nie tak dużo bo tylko 3 minuty-on tylko pokręcił głową z lekkim uśmiechem.
-Dobra na początek 20 kółek, a potem rozgrzewka.- powiedział siadając w kącie.
-A może ze mną pobiegasz  towarzyszu???- i się pięknie uśmiechnełam.
Co mnie zdziwiło nie odpowiedział mi tylko wstał. A jeszcze bardziej zdziwiło mnie to co powiedział.
-To co może mały wyścig???
-Okej
Ścigaliśmy się i oczywiście on wygrał.
- To nie fair, ty dłużej ćwiczysz i dawałam ci fory.
- Tak napewno.-powiedział z sarkazmem.
-Dobra, nie chce się kłócić, więc zaczynajmy.
-A to czemu. Ja z miłą chęcią się pokłócę.- powiedział podchodząc do mnie blisko.
-Bo nie chce mi się.
-A co ci się chce?-spytał uśmiechając się łobuziarsko , układając ręce na bokach mojej głowy i całując leciutko i bardzo ale to bardzo krótko, za bardzo.
-Właśnie to- szepnełam zakładając mu ręce na szyję, przyciągając i całując. Po 6 minutach przestaliśmy się całować i zaczeliśmy trening. Ćwiczyliśmy dziś ze sztyletem. Gdy skończyliśmy zawołał za mną
-bądź u mnie o 19.
I wyszedł
Co on kombinuje??!!?!
Całe lekcje myślałam co on może kombinować. Gdy lekcje się skończyły szybko pobiegłam do pokoju i wziełam prysznic itd. Gdy byłam umalowana i miałam na sobie barbzo pociągającą bielizne, zaczęłam grzebać w szafie, aż trafiłam na bardzo seksowną sukienkę. Założyłam ją , do tego obcasy i rozpuściłam włosy. Wychodząc narzuciłam na siebie bardzo długi płaszcz i zamknęłam drzwi.
Gdy doszłam ciacho zapukałami od razu otworzył mi Dimitr. Szybko wyciągną mnie do środka i zamkną drzwi mną całując mnie namiętnie, ale dało się wyczuć uczucie. Ściągnął ze mnie płaszcz i podziwiał mnie z pożądaniem w oczach.
-Podoba ci się to co widzisz???-spytałam się kusząco.
-I to bardzo Rosa.
I nasza pierwsza noc, złaszcza moja.
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°


*********************************
Prima aprilis
Jeśli ktoś nie rozumie kawału to już tłumaczę. Więc nie będzie dalszych części, a to nie rozdział.
Pochwalcie się jaki kawał zrobiliście i komu, lub kto wam zrobił kawał i jaki.
Pamiętajcie!!!!
3KOMY=Rozdział.

środa, 22 marca 2017

HistoryV

_tydzień później_
Dimitr u nas jakby zamieszkał. Dzieci są bardzo spostrzegawczy zwłaszcza że mają po dwa lata. Wiedzą że Dimitr jest ich ojcem i wypisują cZemu go tak długo nie było. Wszyscy śpimy na jednym łóżku. Pocałunek się już nie powtórzył. Tasza wczoraj wyjechała i rzeczywiście Dimitr jest strażnikiem Chrisa. Gdy jednego dnia poszliśmy na służbę Dimitr ogłosił że 27 jedziemy do podrobionego Disneylandu. Dzieci się ucieszyły a ja nie umiałam odmówić. I to właśnie dziś. Ubraliśmy się i pojechaliśmy. Jechaliśmy 3 godziny, w między czasie dzieci się przespały. Gdy dotarliśmy dzieci było ciężko złapać, a najlepsze było jak wieszały się na kaczola Donalda. Po 7 godzinach poszliśmy coś zjeść i wróciliśmy.  Dużo pamiątek kupiliśmy. Godzinę po powrocie przyszła Liss. Zabrała mnie do mojego pokoju i wystroiła nie wiem czemu. Miałam na sobie czarną sukienkę, czarne szpilko, rajstopy cienkie , włosy lekko na boku i leciutki makijaż. Gdy wypchneła mnie przed mieszkanko, stał Dimitr w garniturze i z dużym bukietem czerwonych róż w ręce. Aż mnie zatkało. Lissa mnie zdradziła! A to żmija.
-Proszę to dla Ciebie. Piękna wyglądałasz.-mi bukiet.
-Dziękuję. Nie musiałeś.
-Musiałem.
Poprowadził mnie do samochodu. Jechaliśmy w milczeniu. Gdy dotarliśmy na miejsce otworzył mi drzwi i podał rękę. Zabrał mnie do kina na jakiś film pt. ,,Zbuntowana księżniczka Wild Child,,(polecam mi się bardzo podoba). Film był naprawdę fajny. Później poszliśmy do jakieś restauracji. Zamówiłam frytki sałatkę i cole, a Dimitr steka, ziemniaki w sosie, sałatę z pomidoremi i mirinde. Pod koniec kolacjo-obiadu Dimitr wstał i podszedł do mojego krzesła. Ukląkł przede mną i wszyscy ludzie (i nie tylko ludzie) zerkneli na nas i ucichli, było słychać tylko oddechy. CO ON CHCE ZROBIĆ!!!
-Rosa wiem że Cię skrzywdziłem i nie zasługuję na twe wybaczenie, ale błagam wybacz mi. Pozwól mi się kochać i sama mnie pokochaj. Pozwól mi wychowywać NASZE dziecko i mieć ich z tobą więcej. Pozwól mi być tylko twój, a ty tylko moja. Zacznij mnie znów kochać i uczyń mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, czy zostaniesz moją ŻONĄ- wyciągnął z marynarki małe pudełeczko i je otworzył. W środku był pierścionek zaręczynowy z białego złota z wielką czerwoną różą na środku, a wokół niej małe różowe diamenciki  w kształcie serduszek. Łzy leciały mi po policzku ze wzruszenia. Rozejrzałam się po sale. Nie tylko ja płakałam. Połowa kobiet tu płakała.
-Nie moge zacząć Cię kochać jak Cię nie PRZESTAŁEM KOCHAĆ. Moja odpowiedź brzmi TAK.
Dimitr założył mi pierścionek a ludzie zaczęli bić brawa. Dimitr mnie Pocałował i teraz się już nie broniłam i oddałam pocałunek.
-Kocham Cię-wyszeptałam
-Kocham Cię i już Was nie zostawię i nie zranie. NIGDY.
Spaliśmy w hotelu, chociaż niezbyt spaliśmy zajęci sobą.  Ta noc była lepsza nawet od tej w strażówce.
_10 lat później_
Jesteśmy po ślubie 9 lat, a nasza miłość nie gaśnie, wręcz przeciwnie. Jestem już w 7 ciąży i myślę że to jeszcze nie koniec. Pobiłam Lissę która ma 5 dzieci. Mamy 4 dziewczynki i 3 chłopców: Justin, Max i Kendal to chłopcy, a dziewczynki to: Bella, Alicja i Elena. Niewiemy jeszcze jak nazwać naszą 4 córeczkę którą nosze teraz w sobie. Dimitr jest dobrym ojcem, ale jeśli chodzi o najstarszą córkę to jest trochę nad opiekuńczy , zwłaszcza jak widzi obok niej jakiegoś chłopaka nie z rodziny.
                             KONIEC
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Do Disneylandu



Na randkę


Pierścionek zostawiam dla waszej wyobraźni
******************************************
Dziękuję za zrozumienie i przepraszam że rozdziały są takie krótkie, nudne i głupie

wtorek, 21 marca 2017

Info

Przepraszam, że nie ma rozdziału, ale mam dużo nauki(w 1tygodniu po 3 sprawdziany, poprawy i nawet nie wiem ile kartkówek)a muszę się wziąć za naukę bo jak nie będę miała pewnej średniej to w wakacje nie wstawię rozdziału ani jednego.Więc rozdziały będą w weekendy, chyba że nauczyciele się trochę uspokoją.Albo moge wstawiać krótkie bo,,history,, mam już dwie piąte napisaną.

piątek, 17 marca 2017

HistoryIV

Gotowałam na obiad frytki i kurczaka dla mnie i Dimitra, a dla dzieci paluszki rybne w kształcie postaci z bajek i zwierzątek. Dimitr poszedł do pokoju po ubranie i inne rzeczy. Siedziałam na krześle w kuchni i obierałam marchewkę na surówkę, gdy bliźniaki wbiegły do kuchni.
-Mamusiu a gdzie tatus?
Odebrało mi mowę. Powiedział im!? Jak tak to go zabiję.
-Jaki tatuś?-udałam głupią
-Dimitl-powiedziała moja córeczka unosząc jedną brew jak Dimitr.
-Poszedł po rzeczy.
-Ale wluci?-teraz to synek
-Tak.
Poszły się bawić, a ja do robienia obiadu. W końcu usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam.
-Powiedziałeś im?!?!?!-zapytałam wściekłym podniesionym głosem, gdy byliśmy w kuchni.
-O czym?
-Ze jesteś ich ojcem- powiedziałam tak jakby to buła najoczywistniejsza rzecz na świeci.
-Nie
-To czemu jak poszedłeś po rzecz spytały gdzie tatuś?!?!
-Naprawdę nie mówiłem im i nie wiem czemu nazwały mnie tatą.-mówił z uśmiechem
- To czemu się uśmiechasz?
-A  ty byś się nie uśmiechała, gdyby twoje dzieci nie wiedziały że jesteś ich w twoim przypadku mamą, a nazwały Cię tak.
-Ja bym nie opuściła osoby którą kocham. Ale ty pewnie mnie nie kochałeś tylko tę SUKĘ Natasze.
-Nie kocham, nie kochałem i nie będę kochał jej tylko CIEBIE.!
-Ychy
-Kocham Cię Rosa- i mnie pocałował.
Szybko go odepchnełam i uderzyłam w policzek.
-Nie nazywaj mnie tak i nie całuj!!!
Wybiegłam do łazienki i się w niej zamknełam. Jak on mógł. Najpierw wyjeżdża z tą szuką, a później wraca, przywiązuje do siebie dzieci, całuje mnie i pewnie wyjedzie i nie wróci, albo wróci, pocieszy i pewnie znów wyjedzie i wszystkich zrani. Wytarłam łzy , przemyłam twarz i pochłonięta wyszłam z łazienki.
-Idź zawołać dzieciaki na obiad.-rozkazałam.
Poszedł a ja w tym czasie porozkładałam obiad. Zjedliśmy i poszliśmy się myć. Oczywiście oddzielnien. Najpierw Dimitr, później dzieci i na końcu ja. Boże jaki on jest piękny. Miał na sobie tylko spodnie dresowe. Połozyliśmy się. Dzieci między nami po środku. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°



**********************************************
Jeszcze to nie koniec. Dopiero po 3 komach coś dam.

poniedziałek, 13 marca 2017

Dodatek 12

Ołtarz i sala weselna

Fryzury
1 Sydney, 2 Liss
 Mii
 Wiktorii
 Rose(welonu nie mogłam znaleźć)
Dodalki oczywiście Rose:


Tort
Makijaż i paznokcie Rose: