Łączna liczba wyświetleń

piątek, 17 marca 2017

HistoryIV

Gotowałam na obiad frytki i kurczaka dla mnie i Dimitra, a dla dzieci paluszki rybne w kształcie postaci z bajek i zwierzątek. Dimitr poszedł do pokoju po ubranie i inne rzeczy. Siedziałam na krześle w kuchni i obierałam marchewkę na surówkę, gdy bliźniaki wbiegły do kuchni.
-Mamusiu a gdzie tatus?
Odebrało mi mowę. Powiedział im!? Jak tak to go zabiję.
-Jaki tatuś?-udałam głupią
-Dimitl-powiedziała moja córeczka unosząc jedną brew jak Dimitr.
-Poszedł po rzeczy.
-Ale wluci?-teraz to synek
-Tak.
Poszły się bawić, a ja do robienia obiadu. W końcu usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam.
-Powiedziałeś im?!?!?!-zapytałam wściekłym podniesionym głosem, gdy byliśmy w kuchni.
-O czym?
-Ze jesteś ich ojcem- powiedziałam tak jakby to buła najoczywistniejsza rzecz na świeci.
-Nie
-To czemu jak poszedłeś po rzecz spytały gdzie tatuś?!?!
-Naprawdę nie mówiłem im i nie wiem czemu nazwały mnie tatą.-mówił z uśmiechem
- To czemu się uśmiechasz?
-A  ty byś się nie uśmiechała, gdyby twoje dzieci nie wiedziały że jesteś ich w twoim przypadku mamą, a nazwały Cię tak.
-Ja bym nie opuściła osoby którą kocham. Ale ty pewnie mnie nie kochałeś tylko tę SUKĘ Natasze.
-Nie kocham, nie kochałem i nie będę kochał jej tylko CIEBIE.!
-Ychy
-Kocham Cię Rosa- i mnie pocałował.
Szybko go odepchnełam i uderzyłam w policzek.
-Nie nazywaj mnie tak i nie całuj!!!
Wybiegłam do łazienki i się w niej zamknełam. Jak on mógł. Najpierw wyjeżdża z tą szuką, a później wraca, przywiązuje do siebie dzieci, całuje mnie i pewnie wyjedzie i nie wróci, albo wróci, pocieszy i pewnie znów wyjedzie i wszystkich zrani. Wytarłam łzy , przemyłam twarz i pochłonięta wyszłam z łazienki.
-Idź zawołać dzieciaki na obiad.-rozkazałam.
Poszedł a ja w tym czasie porozkładałam obiad. Zjedliśmy i poszliśmy się myć. Oczywiście oddzielnien. Najpierw Dimitr, później dzieci i na końcu ja. Boże jaki on jest piękny. Miał na sobie tylko spodnie dresowe. Połozyliśmy się. Dzieci między nami po środku. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°



**********************************************
Jeszcze to nie koniec. Dopiero po 3 komach coś dam.

poniedziałek, 13 marca 2017

Dodatek 12

Ołtarz i sala weselna

Fryzury
1 Sydney, 2 Liss
 Mii
 Wiktorii
 Rose(welonu nie mogłam znaleźć)
Dodalki oczywiście Rose:


Tort
Makijaż i paznokcie Rose:

12

ROZDZIAŁ 12
Więc to będzie dziewczynka i chłopiec. Trochę się stresuję ślubem. A co jak po ślubie przestanie być między nami miłość i się rozstaniemy. Od dwóch dni śnią mi się koszmary, ale nie chce o nich mówić Dimitrowi, ani nikomu innemu. Jutro wesele. Z Lissą mamy już wszystko. Dziewczyny przyjechały wczoraj. Na wiki pasyuje sukienka,więc nie trzeba szukać innej. Właśnie szliśmy spać, a ja nie myślałam o niczym innym niż strach. Zasnęłam w ramionach jeszcze narzeczonego. Wstałam rano obudzona przez telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Liss.
-Co chcesz?
-Gdzie ty jesteś kuźwa!!!-krzykneła
-W domu a gdzie?
- U mnie!-chyba hormony szaleją
-Po co tak wcześni?
-Bo musimy Cię wystroić a później same się.- była zdenerwowana
-Zostało jeszcze 5 godzin- spojzałam na zegarek
-Tylko.
-Dobra będę za pół godziny.-powiedziałam rozłanczając się.
Wstałam zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Wyszłam i szłam spokojnym spacerkiem. Gdy dotarłam nie wypuszczały mnie z komnaty przez 3,5 godziny. Przez ten czas kazały mi się umyć i siedzieć w jednym miejscu, kiedy one mnie malowały, paznokcie robiły, czesały i układały fryzurę, w końcu mogłam wstać i się przebrać. Gdy i one były gotowe, było za 20 szósta, czyli zostało 20 minut do rozpoczęcia. Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-zawołałam
-Ładnie wyglądasz.-Powiedzieli razem rodzice.
-Dziękuję.
-Przyszliśmy ci dać stary drobiazk rodzinny.
-Czyli tak jest coś starego- wzieła od mojego ojca spinkę(sorry nie wiem co to jest)-coś pożyczonego- dała mi do ręki bransoletkę, którą założyłam- i coś niebieskiego- podała mi bukiet niebiesko-białych róż.
Założyły mi welon, aż za ziemię z małymi cekinkami, a na to tą spinke.
-Gotowa?-zapytał ojciec
-Tak.
Zaczeła grać muzyka. Weszliśmy na dywan obrzucony płatkami róż. Gdy ustaneliśmy przy ołtarzu ojciec dał moją rękę Dimitrowi, ucałował mnie w czoło i odszedł. Ksiądz zaczął mówić, aż do najważniejszego momentu.
-Czy ty Dimitrze Bielikow bierzesz za żonę Rosamarie Hathawey i ślubujesz jej miłość wierność do końca wieczności i że jej nie opuścisz.?
-Tak biorę
-Czy ty Rosamarie Hathawey bierzesz za męża Dimitra Bielikowa i ślubujesz jej miłość wierność do końca wieczności i że jej nie opuścisz.?
-Tak
Założyliśmy sobie nawzajem obrączki.
-Ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować.
To był najnamiętży pocałunek w moim życiu. Potem przeszliśmy do sali i zatańczyliśmy pierwszy taniec do piosenki ,, Love Me Like You Do,,. Potem sie przebrałam i się bawiliśmy. Pokroiliśmy tort nakarmiliśmy się nawzajem, a potem były odczepiny. Rzuciłam wianek który złapała Lissa. Impreza się skończyła, a Dimitr był całkiem pijany. Noc poślubna była najlepszą nocą w moim życiu.
***************************************
Odpuścicie mi miesiąc miodowy, bo nie mam pomysłów zbytnio , aleee mam pomysły na następne rozdziały. Jeszcze będzie 1 ,,History,, tylko nie wiem kiedy. Chciałam ten rozdział dodać w weekend tylko nie miałam czasu, ledwo dzisiaj zdołałam. Myśle że się spodoba, zostawcie komy. Sory z błędy ale się śpieszyłam.

piątek, 10 marca 2017

HistoryIII

-Dobrze, tylko pójdę przygotować dzieci do snu.
Nie czekając na odpowiedź wyszłam z salonu. Wykąpałam dzieci przebrałam jew w piżamki i sama założyłam nowe ubrania, bo mnie ochlapały. Weszłam do salonu i powiedziałam żebyśmy poszli do kuchni.
-Chcesz się czegoś napić.-spytałam
-Kawy jak mogę.
Zrobiłam mu kawę a sobie gorącą czekoladę. Postawiłam kubki na stole i usiadłam na przeciwko mojej miłości.
-Yo są moje dzieci ? Tak?-spytał
-Tak.-powiedziałam cicho.
-A jak mogą być moje jak ja jestem dhampirem tak samo jak ty.
-Nie wiem, ale są twoje.- już mówiłam normalnie
-A skąd ta pewność?!-zapytał
-Bo tylko z tobą spałam!!!-podniosłam głas
-A czemu mi nie powiedziałaś?
-Bo odeszłeś.-powiedziałam z wyrzutem
Milczeliśmy. Ciszę przerwało pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stała Jill.
-Tak idziesz na radę.-spytała patrzac na mnie.
Miałam na sobie dresowe spodenki i rozciągnięty t-shirt.
-Kompletnie zapomniałam.
Wbiegłam do swojego pokoju. Liss poprosiła mnie żebym była z nią na każdej radzie. Jill wtedy pilnuje dzieci. Przebrałam sie i podeszłam do Jill.
-Powinny wstać za godzinę. Obiad jest w lodówce, wystarczy tylko ze im podgrzejesz.
-Wszystko wiem gdzie jest i co mam robić. Nie martw się. Nie pierwszy raz z nimi zostaje.- powiedziała zmęczona, bo jak przychodzi zająć się dziećmi ja jej ciągle to mówię
-Dobra ja uciekam, jak coś to dzwoń.
I szybko poszłam do sali radowej. Gdy weszłam prawie wszyscy już byli.zauważyłam Liss i ustałam za nią. Ze strażników byli: Dimitr, ja, Alex, Felix, Janina, Jastin, Wiktoria, Emili i Diego.  Nie wiem o czym była rada. Wpadłam na kogoś.
-Przepraszam.-zawstydziłam sie
-Nic się nie stało mała dhampirzyco.- wpadłam na Adriana.
-Co u Juli?
Julia to jego dziewczyna od roku. Jest morojką.
-Dobrze.
-Dobra uciekam do dzieci.
-Wycałuj je ode mnie.
-Ok
Gdy weszłam do domu usłyszałam głos  Dimitra. CO ON TU ROBI!!!
- Mamusia pan Dimitl sie z nami bawi. A ja bylam taka wisoka.
-To fajni idzcie się pozbawić u siebie, a ja zrobię kolacje.
-Dobze. A Dimitl z nami ziostanie na obiadek i na noc.
-Jeśli wasza mama się zgodzi.
-Mamusiu plosimyyy.
-Dobrze, tylko gdzie będzie spał?
-Z tiobo.
I co ja mam teraz powiedzieć. Ja z nim nie będę spać sama bo zajdzie miedzy nami do czegoś.
-Jeśli w z nami będziecie spać.-Dimitr
-Jejjj.
- Dobra idźcie się bawić.
I poszły do siebie.
-Co ci odbija.
-Nic.
-To czemu tu przychodzisz i bawisz się z dziećmi?!?!
-Chce spędzić z moimi dziećmi trochę czasu.
-A później wyjechać i żeby cierpiały tak jak ja cierpiałam i będę cierpieć?!?!?!
-Już nie wyjadę.Nie opuszczę was.
-Wtedy też mówiłeś że mnie nie opuścisz, i co!!
-To się nie powtórzy. Obiecuję.
-Twoje obietnicę nic dla mnie już nie znaczą.!!
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Bez słuchawek, telefonu i okularów+jej kurtka(prezent)
****************************************
Będzie jeszcze jedna część.

czwartek, 9 marca 2017

HistoryII

Była już północ. Impreza się powoli kończyła. Już wypiłam ponad 10 drinków i byłam trochę pijana. Tańczyłam z wieloma osobami, tylko nie z Dimitrem. Tańczyłam właśnie z Jurim, gdy usłyszałam głos Dimitra.
-Odbijany.
Nagle piosenka stała się wolna. Poczułam ciepłe ręce mojego ukochanego na mojej talli. Ciężko było mi się w niego nie wtulić.
-Kto jest ich ojcem i gdzie on jest?
-Wyjechał przed ich narodem.
-A kto to?
-Nie musisz wiedzieć.!
-Rosa, czemu się tak denerwujesz.
Nie panowałam nad tym co mówię.
-Bo opuściłeś MNIE i NASZE DZIECI.
Gdy dotarło do mnie co powiedziałam, było już za późno. Wybiegłam na świeże powietrze. Co ja zrobiłam!
-Rose co się stało- spytała Lissa.
- Powiedziałam mu o dzieciach.
Przytuliła mnie mocno, a ja zaczełam płakać.
-Jak ma być dobrze jak się dowiedział o dzieciach, później one się dowiedzą, on wyjedzie z tą suką Nataszą i one będą cierpieć, a nie tylko ja.
-Właśnie o tym chciałam wtedy porozmawiać. On już nie wyjedzie. Zmienił przydział. Będzie strażnikiem Chrisa.
Cooo!
-Dobra uciekam już pierwsza a mnie pewnie dzieciaki obudzą około 8. I spokojnie zajmę się Lena i ją odprowadzę jakoś o 10.
-Dzięki i dobranoc.
-Nie ma sprawy. Miłych snów.
Poszłam do domu. Umyłam się i jak przypuszczałam dzieci obudziły mnie 12 minut po 8. Zrobiłam im śniadanie i dostałam wiadomość od Liss. ,,Jedziemy do sklepu z Christianem i dzieciakami,, spytałam je i się zgodziły, odpisałam ,, Ok, o której,, ,, 11,, ,,Okey,,. Ubrałam dzieciaku, uczesałam dziewczynki i sama się przygotowałam. Wziełam pieniądze, zamknełam drzwi i poszliśmy do komnaty królewskiej. Zapukałam. Otworzył mi Chris.
-Cześć Rose, cześć dzieciaki.
-Cześć wujek.
-Cześć tata.
,Część gdzie Liss?
-Tu. Hej.
-To co idziemy.
-No, a ilu idzie z nami strażników
-6 łącznie z tobą.
Wyszliśmy. Gdy zobaczyłam kto siedzi za kierownicą spiełam się . To Dimitr. Wsadziliśmy dzieci do fotelików i je zapieliśmy w pasy. Usiedliśmy na swoje miejsca. Oczywiście ja musiałam usiąść na miejscu pasażera, obok kierowcy.
-Dzien dobly - powiedziały dzieci chórem.
-Dzień dobry- odpowiedział Dimitr
W końcu po pół godziny dojechałyśmy. Szybko wysiadłam i wyjełam dzieci. Najpierw poszliśmy do sklepu z sukienkami i butami w każdym wieku. Ja kupiłam 6 sobie i 5 córce, Lissa sobie 6, a córce 6 do te go ja i Liss po obcasach. Zaszliśmy kupić zestawik mojej córce bo się jej spodobał. Później ruszyliśmy w stronę sklepu z bielizną.
-Wy zostajecie tu ja z Rose wchodzę a wy zajmijcie się dziećmi lub idźcie z nimi do jakiegoś sklepu. Po 1 wyszłyśmy ze sklepu z bielizną z dwiema torbami śmiejąc się nie wiadomo z czego. Znaleźliśmy ich w sali zabaw.
-Z czego się śmiejecie?
-Nie ważne.
-Co kupiłaś Hathawey? Pokaż
-Nie
Wróciliśmy na dwór po 19. Ja i Liss wydałyśmy canajmniej 6000 i  mamy po 20 coś toreb jak nie więcej.
-Rose kupiliśmy ci prezent.- powiedziało małżeństwo królewskie.
-Nie było trzeba.
-Było. To nic takiego tylko kurtka.
-Dziękuję.
-Nie ma za Co.
-Pizegnaliśmy się i Dimitr pomógł mi zanieść moje ,,małe,, zakupy.
-Rosa możemy porozmawiać?
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Strój Rose
Strój Liss
Stroje bliźniaków


Strój Leny

Zakupy Rose












Zakupy Liss










2 podobne sukieneczki dla Bells i Leny
(biała dla B. szara dla L.)
Prezent Rose
                                                    ****************************************
I jak się podoba.Chciałyście history to włala. Sorry za błędy, nie sprawdzam jak napiszę, tylko od razy wstawiam i czytam następnego dnia i mam taką klawiaturę w telefonie. I bardzo proszę komentujcie . I ci co mają blogi mogli by mój zareklamować, czy coś. Wiem że słabo ale się staram jak najbardziej.