Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 sierpnia 2017

20

Kiedy wróciliśmy była godzina 16. Na dole spotkaliśmy tylko Jawe i Olenę.
-Gdzie reszta?-spytałam pomagając zdjąć butki Zoji.
-Na górze, przygotowują się. Zoja mama mówiła że jak wrócisz to masz iść do jej pokoju. - powiedziała Olena
-Dobze. -krzyknęła biegnąc na górę
-A o której jest te ognisko?- spytał Dimitr
-Od 17 do 23- odpowiedziała Jawa
-O boże, została tylko godzina. Dimitr chodź SZYBKO, bo nie zdążymy.-pisnęłam,  ciągnąc go w stronę schodów
-Dobra, idę już idę, bo zaraz urwiesz mi rękę.- zażartował, na co ja prychnęłam
Po tym jak weszliśmy do pokoju od razu podeszłam do walizki i zaczęłam szukać jakiś ubrań. Padło na to że założę luźne czarne leginsy z dziurami na kolanach, szarą bokserkę z cekinami na górze podkoszulki, a do tego moja ukochana ramoneska i szare  Nike. Poszłam do łazienki przebrać się, umalować i uczesać. Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam już gotowego Dimitra, siedzącego na łóżku i czytającego jakiś western.
-W końcu, już myślałem że się utopiłaś. -zażartował
-Po pierwsze, czym. Po drugie, ile ja tam byłam?-spytałam lekko zdenerwowana
-Kilka lat.- zażartował, ZNOWU!!!!!!
-Bielikov nie przeginaj, bo będziesz  spał na zimnej ziemi, bez niczego!!!!!!!!- warknęłam na niego
-Byłaś tam pół godziny.-odpowiedział, chyba trochę przestraszony moimi groźbami. I dobrze, niech wie że ze mną Rosemarie Hathaway się NIE zadziera.
-To co tu jeszcze robisz? Zaraz się spóźnimy.
-No ale, to ty...-nie dałam mu dokończyć
-Ale to ty zacząłeś się droczyć. Jeszcze chcesz się kłócić.-spytałam z uśmiechem
-Już nic nie mówię.-mruknął
-I słusznie.
-Czemu ja za ciebie wyszłem.?.-spytał sam siebie, ale ja mu odpowiedziałam
-Bo mnie kochasz.
-Z tym się zgadzam- powiedział, uśmiechając się szeroka, co odwzajemniłam.
Aktualnie szliśmy do domu Oksany z Jawą, która miała zamknąć drzwi, ponieważ Dimitr jak wyjeżdżał do Stanów to zostawił tu swoje. Gdy weszliśmy na posesję było słychać cichą muzykę i widać już sporą gromadkę ludzi, dzieci i ognisko. Od razu podeszli do nas gospodarze i drugi raz pogratulowali nam oraz życzyli miłej zabawy. Podziękowaliśmy im po czym poszliśmy usiąść przy ognisku przytuleni do siebie. Zabawa powoli zaczęła się rozkręcać.

Co do rozdziałów

Niezbyt mi się chce trzymać was w napięciu (jestem leniwa i nie chcę codziennie pisać) a mam trzy dopiero napisane, więc zrobię tak że o około 18 wstawię jeden rozdział na wszystkich moich blogach (tylko dziś). A rozdziały będą wstawiać od czasu do czasu (jak wcześniej).
Więc do 18

sobota, 12 sierpnia 2017

Ważne. Proszę przeczytajcie

Więc zawieszam wszystkie trzy  blogi...











... do 1 lub 2 września, żebym napisała na wszystkich przynajmniej 15 rozdziałów żeby były codziennie na którymś blogu, a nie będę mogła we wrześniu zbytnio pisać, bo jadę na wycieczkę trzy dniową i może będziemy mieli zieloną szkole. Mam nadzieje że zrozumiecie i jak wrócę będzie więcej osób komentować. U mnie jak u innych. Przepraszam i proszę nie męczcie mnie(Karinga) o rozdziały przez ten czas, bo nie będzie.

niedziela, 6 sierpnia 2017

19

-Nazwiemy je Rox i Lucas
-Ładne imiona. A wiecie jak Królowa nazwie swoją córeczkę?-spytała Wiktoria
-Lena
-Fajnie
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, patrząc jak bawią się dzieci. Uśmiechnęłam się ze łzami w oczach i położyłam moją drobną dłoń na mój duży brzuch. Dimitr widząc to, objął mnie kładąc swoją rękę na mojej. Już nie mogę się doczekać aż nasze dzieci będą się tak bawić.
-Co zamierzacie dziś wieczorem robić?- odpowiedziała się pierwszy raz dzisiaj Sonia.
-Jeszcze nie wiemy.-powiedział Dimitr-A co?
-Bo wieczorem jest ognisko, to pomyślałyśmy że wpadniecie .-powiedziała Karola
-A gdzie?-spytałam
-U Oksany i Marka.-powiedziały równocześnie
-Spróbujemy przyjść, a teraz musimy iść.-powiedziałam wstając i idę się ubierać
-Ćoća a gdze idzece?-spytał Zoja przytulając mnie
-Pozwiedzać.-powiedziałam
-A moge isc z wami?
-Jasne Zojka, leć się ubierać.-powiedziałam zakładając buty
-Jejjjjjjjjjjjj-krzyknęła biegnąc po butki do salonu, które pewnie Mattijas je tam zaniósł.
-Wy nauczycie się zajmować dzieckiem, a my trochę odpoczniemy.-powiedziała Wiki- tylko Matti zaśnie i całkowity spokój.
-A co z Pewką?-spytał Dimitr
-Nim nie trzeba się przejmować, on sam się sobą zajmuje.-powiedziała Jawa
-Idzemy juz?-spytała Zoja
-No już już. Pa.-powiedziałam i wyszliśmy z domu.