Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 11 maja 2017

15

-Rosa-usłyszałam głos Dimitra.Spojrzałam w tamtą stronę i nic, nie obudził się.
Poszłam po lekarza.
-Doktorze, mój mąż odezwał się.-powiedziałam
-Dobry znak. Niedługo powinien się obudzić. To tylko kwestia czasu. -odpowiedział.
- To dobrze.
Doktor poszedł zobaczyć co z Dimitrem i go zbadać, a ja do łazienki. Gdy wróciłam do sali nie było już lekarza, ale był Dimitr pół siedzący na łóżku.
-Dimitr-krzyknęłam radośnie i rzuciłam się na niego.
W ostatniej chwili mnie złapał.przytuliłam go mocno, co odwzajemnił tylko lekko.
-Rose co ty tu robisz, powinnaś być na lekcji?!.
-Na jakiej lekcji,skończyłam akademię 2 lata temu.
-Jak dwa lata, zostało ci jeszcze pół roku nauki.-Powiedział zdziwiony.
-O nie, zapomniałeś dwa lata.-powiedziałam załamana. Znów będzie zamknięty w sobie.
-Jak zapomniałem? Co się stało?- spytał
-Bo zaatakowały nas strzygi i Robert, brat Wiktora. Ty poszedłeś walczyć, a mi zabroniłeś walczyć, więc siedziałam w aucie, gdy usłyszałam twój krzyk pobiegłam tam i leżałeś nieprzytomny, jak ich zabiłam zadzwoniłam po pogotowie. W szpitalu lekarz powiedział mi że nic ci nie jest i możesz od razu wrócić do służby, ale walnęłeś się w głowę i że jesteś dhampirem możesz mieć pół amnezję, a nie całą. I jak widać zapomniałeś 2 lata. -oczywiście nie powiedziałam mu wszystkiego.
-Aha- odpowiedział krótko.
-Dimitr, a co ostatnie pamiętasz?-zapytałam z nadzieją że pamieta nasz pierwszy raz.
-Zajęcia polowe, twoją awanturę.
-Aha-powiedziałam lekko zawiedziona.
-Co się stało?-spytał, zgłaszając mnie po plecach.
-Nic- i uśmiechnęłam się na dowód.
-Rose, a co się działo ze mną przez te dwa lata?
- Byłeś strzygą, ja uciekłam z akademi powiadomić o tym całą twoją rodzinę i cie zabić, twoja rodzina jest wspaniała, później ty mnie uwięziłeś w apartamencie pełnym strzyg. Karmiłeś się moją krwią i chciałeś mnie zmienić. Uciekam dzień przed przemianą i wrzuciłam do akademi. Zdałam test najlepiej dzięki tobie i zostałam strażniczką Liss, która została królową, bo Tasza zabiła dawną królową.odnalazłam mojego ojca. Uwolniłam Daszkowa(sorry jak źle napisałam #od aut.#) z wiezienia, żeby pomógł mi znaleźć jego brata który posiadał moc ducha i odmienił strzygę. Liss Cię odmieniła i stałeś się znów dhampirem. Uciekłeś ze mną gdy zostałam oskarżona o zabujstwo Tatiany. Zostało wyjaśnione że to Tasza ją zabiła i chciała strzelić w Liss, ale ją zasłoniłam własnym ciałem. Ożeniłeś się i będziesz miał dziecko, ale mieszkasz ze mną i masz kontakt z rodziną.
-Kto jest twoim ojcem?-spytał
-Abraham Mazur.
-OK, a kto jest moją żo...-przerwał my mój telefon. Odsunełam się i odebrałam. Oczy Dimitra zrobiły się wielkie jak spotki.
-Halo.-powiedziałam
-Rose to ja Olena.-Odezwał się kobiecy głos
-Witaj Oleno, co chciałaś?-spytałam wesoła że dzwoni.
-Dowiedzieć się co z moim synem.-odpowiedziała.
-Obudził się i zapomniał dwa lata.-Odpowiedziałam
-OK, kończę muszę obiad robić
-OK, pa.
-Rose to była moja matka?
-Tak.
-Dobra, nie wiedziałem że jesteś mężatką i w ciąży.
-No jestem.-odpowiedziałam
-A gdzie twój mąż?-zapytał
-Nie daleko.-powiedziałam załamana.
-Nie ma nic przeciw naszemu rozmawianiu?
-Nie.
-Rosa przyznaj się.-Powiedział trochę znudzony i zły.
-Do czego?-spytałam nie zbyt rozumiejąc.
-Do tego że ja jestem twoim mężem.
-Skąd to wiesz?- spytałam ciekawa
-Bo powiedziałeś że moja żona jest w ciąży tak jak ty , mamy takie same obrączki, mieszkam z Tobą, a nie sam z ,,żona,, , zamiast ,,mojej żony,, ty tu jesteś, rozmawiałaś z moją matką, choć to nie jest dziwne i jak z nią rozmawiałaś zająłem obrączkę ii zobaczyłem że jesteś tam wygrawerowane serce z naszymi imionami. A poza tym widziałem twoją minę.-zakończył wyliczać.
-Spostrzegawczy jesteś.- pochwaliłam go
-Pytanie tylko czemu mi od razu nie powiedziałaś?
*****************************
3kom-rozdział

wtorek, 2 maja 2017

14

-Doktorze!-zawołałam gdy odchodził.
-Tak?-odwrócił się
-Czy mogę wejść do męża?
-Tak ale śpi. Powinien się obudzić za kilka godzin. Wiec lepiej by było gdyby pani poszła do domu, zwłaszcza że pani jest w ciąży. -powiedział uśmiechając się lekko- Spokojnie zadzwonimy do pani jak mąż się obudzi panno...
-...Rose-dokończyłam za niego.-Do zobaczenia.
-Dobrej nocy.
Wyszłam ze szpitala i poszłam do domu.
Jak ja lubię promienie słońca. Są takie ciepłe, przyjemne. Doszłam do domu i poszłam się myć. Po umyciu położyłam podgłoszony telefon na szafce nocnej i położyłam się spać. Wstałam o 6 i od razu spojrzałam na telefon, nic, nikt nie dbzwonił, czyli się nie obudził. Wstałam, poszłam do garderoby i wyjęłam torbę na treningi do której schowałam kilka rzeczy Dimitra, czyli ubrania i inne takie. Później z mojej części garderoby wzięłam bardzo luźną sukienkę, bo był początek sierpnia więc było bardzo ciepło i sandałki, z tym poszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Potem zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam 20 naleśników. Spakowałam 9 do pudełka i schowałam do torby z gorącą czekoladę, którą sam nauczył mnie robić, którą zrobiłam w międzyczasie dla Dimitra i dla siebie. Po zjedzeniu wzięłam pod pachę moją ramoneskę, bo może później być chłodniej i torbę. Wyszłam, zakluczyłam drzwi i ruszyłam w stronę szpitala. Po 12 minutach dotarłam na miejsce, przywitałam się grzecznie i poszłam do sali męża. Po drodze spotkałam lekarza z którym rozmawiałam wczoraj.
-Dzień dobry. Obudził się?-spytałam
-Dobry. Niestety nie. Ale pewnie niedługo się obudzi.-odpowiedział posyłając mi wspierający uśmiech.
-Dobrze. Dziękuję- uśmiecham się sztucznie.
Weszłam do sali męża, usiadłam na krześle obok jego łóżka i załapałam go za rękę. Po pół godziny poczułam uścisk na dłoni, na którą szybko spojrzałam.
-Rosa
**********************
Dom z miesiąca miodowego
Strój Rose

*******************
3komy-rozdział