Łączna liczba wyświetleń

sobota, 23 grudnia 2017

Zawieszam

Nie chcę już pisać tych opowiadań o AW. Nie mam weny na ich kontynuację. Życzę wszystkim wesołych świąt i pozdrawiam

piątek, 1 grudnia 2017

Zawieszam czy nie

Chcę was poinformować, że NIE zawieszam blogów(może 1).
Jutro lub dziś chyba pojawi się rozdział na jednym.

INFO
,,Wierzyłam w nas,, większość pewnie myśli że to nie Romitri, że ich niszcze itp. tak to NARAZIE wygląda, ale potem zobaczcie prawdziwych kochających się Romitri. Ja stworzyłam to (nie powiem że dzieło) tak a nie inaczej, bo ja ich tak widzę
A teraz ,,Nienawiść czy miłość,, nie wiem czy zawieszamy go na 100% ale chyba tak. Ostatnie nie zbyt dogaduje się z drugą pisarką.
To na tyle ode mnie.
*Sory za błędy ale prawie 1w nocy

niedziela, 22 października 2017

21

Siedzimy już tu 3 godziny. Cały czas czuję jak ktoś na mnie patrzy, ale gdy się rozglądam nikogo nie widzę.  Większość ludzi jest pijanych w cztery dupy, jedyni którzy nie są to dzieci, kobiety w ciąży. Oczywiście Dimitr nie jest pijany jak inni, tylko mocno wstawiony. On przynajmniej siedzi pół prosto i do się zrozumieć PRAWIE całe zdanie. Ciekawa jestem jak on wróci do domu, bo jeszcze kilka kieliszków, a będzie jak inni.
-Gdie idziesi kochanie?- spytał gdy zobaczył że wstaję.
-Idę do łazienki.- odpowiedziałam.
-Mose pójde z Toboł?- już chciał wstać, ale go powstrzymałam.
-Nie. Nawet nie chce myśleć co by się tam działo.
Weszłam do domu w którym nikogo nie było i powoli trzymając się barierek wchodziłam po schodach. Gdy byłam na piętrze odetchnęłam z ulgą.  Co jak co, ale 5 miesiąc ciąży z bliźniakami, to nie tak łatwo wchodzić po schodach. Będąc przy drzwiach do łazienki ówcześnie pukam do drzwi , żeby nie wejść nikomu do pomieszczenia.  Kiedy nie słyszę odpowiedzi, wchodzę i się zamykam. Wychodząc z łazienki, mam dziwne przeczucie. Będąc jakieś sześć kroków od schodów czuję jak ktoś przygniata mnie do ściany.
**************************
Sorry że taki krótki, ale chcę utrzymać was w napięciu

sobota, 14 października 2017

Następny blog

Zapraszam na mój następny blog (czwarty już) prowadzę go z     Roza Bielikov.
Tu macie link: http://wwwromitri-tajemnice.blogspot.com/?m=1
Jeszcze mam dla was informacja. Nie zawieszam żadnego opowiadania, ale nie mam czasu pisać, teraz najczęściej pojawiają się na ,,Wierzyłam w nas,, . Chcę na wszystkich wstawić do końca weekendu rozdział, a jak się nie uda to na pewno do końca tygodnia się pojawi. (WSZYSTKIE są o AW)
Tu macie linki do pozostałych:
Wierzyłam w nas-https://wwwromitri-omg.blogspot.com/?m=1
Całkiem inni Romitri-https://wwwinniromitri.blogspot.com/?m=1

poniedziałek, 4 września 2017

Bonus_zabić Tasze i niespodzianka

Bonus powiązany z Opowiadaniem _Sweetki_, a dokładnie do rozdziału 2 i dedykuję go jej.😘 Mam nadzieję że się na mnie nie obrazisz za to że ci go jakby ukradłam. I sorki jak coś pominę lub coś, ale napotkałam tylko fragment o ciąży Taszy, a zostało mi do nadrobienia 5 rozdziałów w III części i nie jestem na bieżąco i chciałam napisać o tym co piszę.
**********************************
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam kogoś, kogo się naprawdę nie spodziewałam. Od razu poczułam wzbierający gniew.+
-Tasza - warknęłam przez zęby. - Czego chcesz?4
Tasza spojrzała mi prosto w oczy. Była tak pewna siebie, że miałam ochotę się na nią rzucić i rozszarpać gołymi rękami.
-Muszę porozmawiać z Dymitrem.
Jak na zawołanie stanął za mną mój mąż.
-Co ty tu robisz? - spytał.
Nie pozwoliłam Taszy odpowiedzieć.
-Nie będziesz z nim już nigdy rozmawiać - wysyczałam. - Wynoś się stąd, dopóki jeszcze możesz.
Tasza spojrzała mi hardo w oczy.
-Nie. Muszę mu to powiedzieć.
-Nie rozumiesz, co mówię?! - podniosłam głos.
-Dymitr ma prawo o tym wiedzieć.1
Jeszcze trochę i przestanę się kontrolować.1
-Powiedziałam, że masz się wynosić.
Tasza zignorowała mnie i spojrzała błagalnie na Dymitra.
-Dimka...1
-Tasza, naprawdę lepiej będzie, jeżeli stąd pójdziesz - warknął.
-Dobrze. Odejdę, ale najpierw muszę ci coś powiedzieć.
Dymitr westchnął. Położył mi dłoń na ramieniu.
-Mów i się wynoś.
Tasza skinęła głową.
-Jestem w ciąży.5
Prychnęłam.
-I co? Może mamy ci teraz gratulować, co? - zapytałam. - Nic nas nie obchodzi, że będziesz miała dziecko. A teraz się wynoś.
-Idź stąd - poparł mnie Dymitr.
-Dimka, ale ty nie rozumiesz - powiedziała, a na jej usta wpłynął uśmiech. - Ja jestem w ciąży z tobą.
-I co się uśmiechasz suko!- wstrząsnęłam
Czyli Dymitr mnie zdradzał! Dobra potem się nim zajmę, teraz tą szmatką muszę się zająć, Dymitr nie ucieknie. 
-Nie krzycz, w moim stanie nie powinnam się denerwować i nikt na mnie nie może krzyczeć- powiedziała spokojnie, że ma tupet
-A chuj mnie to obchodzi! Ty zniszczyłaś naszą rodzinę, a teraz jeszcze śmiesz tu postawić nogę i jeszcze mówisz mi że nie mogę na ciebie krzyczeć! TY JESTEŚ PSYCHICZNIE CHORA!  Powinni się tobą zająć lekarze.- krzyczałam nie zwracając uwagi na to że dzieci mogą mnie usłyszeć i pół dworu.
-Rosa, spokojnie dzieci mogą Cię usłyszeć-próbował mnie uspokoić. Położył dłoń na moim ramieniu, którą od razu strzepnęłam.
-Nie dotykaj mnie tymi rękami które dotykały ciała tej dziwki.-teraz krzyczałam na Dymitra, wyjęłam kołek z buta za kostkę i rzuciłam się na tą wywłokę , która się takiego obrotu spraw nie spodziewała.
 Wbiłam kołek w jej serce a gdy upadła wyjęłam kołek i zaczęłam bić i kopać ją po brzuchu i innych częściach ciała, aż nie poczułam silnych ramion odciągających mnie od niej. Gdy posadził mnie na kanapie zaczęłam płakać. Dymitr chciał mnie przytulić ale go odetchnęłam.
-Zostaw mnie. -poprosiłam
Dzieci podeszły do mnie i spytały jednocześnie:
-Mamusiu co się stało?
-Nic, tylko mama ma za dużo wody i leci jej z oczu.- powiedziałam pociągając nosem, siadając i uśmiechając się w miarę realnie. Wzięłam je na kolana i mocno przytuliłam.
#2 miesiące później#
Dymitr bardzo się stara żebym mu wybaczyła, ale się boję. Tak ja Rosemarie Hathaway się boję. A boję się że znów mnie zrani. Przez ten czas dużo się nie zmieniło. Moje przemyślenia przerwało mi pukanie do drzwi wejściowych. Westchnęłam i poszłam otworzyć, bo w domu nie było nikogo innego. Gdy otworzyłam, ujrzałam uśmiechniętych od ucho do ucha Liss i Emila. Obok nich stał z jeszcze większym bananem na twarzy. Spojrzałam na nich pytająco, a oni krzyknęli ,,niespodzianka,, i za ich pleców wyskoczyły dwie dobrze mi znane kobiety.
-Aaaaaaaaa. -pisnęłam widząc je i skończyłam na całą piątkę, mocno ich tuląc.- Mamo, Syd jak wy... yyy... jak?
-Lissa z Adrianem i Emilem nas ożywili. -powiedziała Sydney
Popatrzyłam na przyjaciół dziękująco.
-Lissa na to wpadła nie ja.-wyjaśnił Adrian i Emil równo, a ja popatrzyłam na przyjaciółkę
-Chciałam ci wynagrodzić to jak się zachowałam.-powiedziała, podeszłam do niej i ją przytulałam co odwzajemniła.
-Babcia, w końcu wróciłaś.- krzyknęły moje dzieci przytulając nogi mojej matki.
Najwidoczniej Dymitr już je odebrał z przedszkola.
-Witaj Dymitr, część dzieciaki.-powiedziała czochrając im włosy i przy tym uśmiechając się szeroko.
Weszliśmy do salonu. Zrobiłam herbatę i wszystko nam wyjaśnili, a potem razem z dziećmi i moim ojcem, który przyjechał nas odwiedzić bawiliśmy się w chowanego i inne takie zabawy.

niedziela, 27 sierpnia 2017

20

Kiedy wróciliśmy była godzina 16. Na dole spotkaliśmy tylko Jawe i Olenę.
-Gdzie reszta?-spytałam pomagając zdjąć butki Zoji.
-Na górze, przygotowują się. Zoja mama mówiła że jak wrócisz to masz iść do jej pokoju. - powiedziała Olena
-Dobze. -krzyknęła biegnąc na górę
-A o której jest te ognisko?- spytał Dimitr
-Od 17 do 23- odpowiedziała Jawa
-O boże, została tylko godzina. Dimitr chodź SZYBKO, bo nie zdążymy.-pisnęłam,  ciągnąc go w stronę schodów
-Dobra, idę już idę, bo zaraz urwiesz mi rękę.- zażartował, na co ja prychnęłam
Po tym jak weszliśmy do pokoju od razu podeszłam do walizki i zaczęłam szukać jakiś ubrań. Padło na to że założę luźne czarne leginsy z dziurami na kolanach, szarą bokserkę z cekinami na górze podkoszulki, a do tego moja ukochana ramoneska i szare  Nike. Poszłam do łazienki przebrać się, umalować i uczesać. Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam już gotowego Dimitra, siedzącego na łóżku i czytającego jakiś western.
-W końcu, już myślałem że się utopiłaś. -zażartował
-Po pierwsze, czym. Po drugie, ile ja tam byłam?-spytałam lekko zdenerwowana
-Kilka lat.- zażartował, ZNOWU!!!!!!
-Bielikov nie przeginaj, bo będziesz  spał na zimnej ziemi, bez niczego!!!!!!!!- warknęłam na niego
-Byłaś tam pół godziny.-odpowiedział, chyba trochę przestraszony moimi groźbami. I dobrze, niech wie że ze mną Rosemarie Hathaway się NIE zadziera.
-To co tu jeszcze robisz? Zaraz się spóźnimy.
-No ale, to ty...-nie dałam mu dokończyć
-Ale to ty zacząłeś się droczyć. Jeszcze chcesz się kłócić.-spytałam z uśmiechem
-Już nic nie mówię.-mruknął
-I słusznie.
-Czemu ja za ciebie wyszłem.?.-spytał sam siebie, ale ja mu odpowiedziałam
-Bo mnie kochasz.
-Z tym się zgadzam- powiedział, uśmiechając się szeroka, co odwzajemniłam.
Aktualnie szliśmy do domu Oksany z Jawą, która miała zamknąć drzwi, ponieważ Dimitr jak wyjeżdżał do Stanów to zostawił tu swoje. Gdy weszliśmy na posesję było słychać cichą muzykę i widać już sporą gromadkę ludzi, dzieci i ognisko. Od razu podeszli do nas gospodarze i drugi raz pogratulowali nam oraz życzyli miłej zabawy. Podziękowaliśmy im po czym poszliśmy usiąść przy ognisku przytuleni do siebie. Zabawa powoli zaczęła się rozkręcać.

Co do rozdziałów

Niezbyt mi się chce trzymać was w napięciu (jestem leniwa i nie chcę codziennie pisać) a mam trzy dopiero napisane, więc zrobię tak że o około 18 wstawię jeden rozdział na wszystkich moich blogach (tylko dziś). A rozdziały będą wstawiać od czasu do czasu (jak wcześniej).
Więc do 18